Pesquisar este blog

domingo, 18 de maio de 2025

Franciszek Ochrzczony: kiedy fałsz przebiera się za świętość

W Brazylii, gdy mówi się, że coś zostało „ochrzczone”, prawie nigdy nie chodzi o sakrament. Lud, ze swoją podejrzliwą mądrością, nadał temu słowu nowe znaczenie: „ochrzczona” benzyna to taka, która została zmieszana z rozpuszczalnikami; „ochrzczona” woda to woda zanieczyszczona; „ochrzczony” dokument to fałszywa tożsamość. We wszystkich tych przypadkach coś, co miało być czyste i autentyczne, stało się skażone, zakamuflowane, sfałszowane. Ta semantyczna przewrotność, pełna ironii i społecznej krytyki, służy jako soczewka do dostrzegania niektórych współczesnych realiów kościelnych. I spośród tych realiów żadna nie wydaje się bardziej symboliczna niż postać papieża Franciszka.

Gdy Jorge Mario Bergoglio wybrał imię Franciszek obejmując pontyfikat, przywołał świętego z Asyżu: biedaczynę, który usłyszawszy wezwanie Chrystusa — „Idź i odbuduj mój Kościół!” — poświęcił się życiu pokuty, ubóstwa i posłuszeństwa. Święty Franciszek odnowił Kościół swoim żywym przykładem świętości, radykalną pokorą i płomienną miłością do naszego Pana. Imię to nie zostało więc wybrane przypadkowo: był to gest pełen obietnicy i symbolizmu.

Jednakże na przestrzeni lat jego pontyfikatu widzimy proces odwrotny. Zamiast odbudowy Kościoła, Franciszek z Rzymu zdaje się go zniekształcać: relatywizując doktryny, przyjmując moralne dwuznaczności, promując postaci heretyckie i podważając — w imię „miłosierdzia” — kościelną dyscyplinę. To, co miało być imieniem proroczym, stało się, w oczach wielu zdezorientowanych wiernych, przebraniem. „Franciszek ochrzczony” — w brazylijskim znaczeniu tego wyrażenia.

Tak jak ochrzczona benzyna oszukuje silnik i szkodzi pojazdowi, tak „Franciszek ochrzczony” zwodzi prostaczków i szkodzi łodzi Piotrowej. Ma imię, ale nie ma substancji. Nosi etykietę, ale zawartość została rozwodniona, być może nawet zatruta. Posługuje się wizerunkiem świętego, ale działa wbrew jego dziedzictwu. W tym sensie brazylijska kultura ludowa, ze swoją ostrą ironią, daje nam precyzyjne słownictwo do zrozumienia tego zjawiska: ideologiczny fałsz przebrany za świętość.

Nie chodzi tu o pochopny osąd ani lekkomyślny zarzut. To stwierdzenie wypływające z owoców. Kościół pod tym pontyfikatem doświadcza głębokich podziałów, powtarzających się skandali i doktrynalnego zaćmienia, które zdaje się nie mieć końca. Przywołując św. Franciszka, oczekiwano odnowy; tymczasem jesteśmy świadkami ruiny. Przyjmując imię świętego, który był znakiem duchowej kontrrewolucji, Bergoglio przywdział symbol, którego nie czci. To jak święty dokument, ale ochrzczony.

Być może brazylijskie ludowe wyczucie, tak skłonne do przezorności między wierszami, mówi więcej niż odważyłby się przyznać język oficjalny Kościoła. I właśnie dlatego wyrażenie „Franciszek ochrzczony” okazuje się tak dobitne: w jednym zdaniu oddaje całą konsternację Kościoła, który w imieniu rozpoznaje przeciwieństwo misji.

Tak jak ochrzczoną benzynę trzeba zdemaskować przez tego, kto zna się na mechanice, tak ochrzczoną wiarę trzeba obnażyć przez tego, kto zna się na doktrynie. I co więcej: odnowić przez tego, kto naprawdę kocha Kościół z katolicką gorliwością — tak jak zrobił to prawdziwy św. Franciszek, którego pamięć domaga się sprawiedliwości.

Nenhum comentário:

Postar um comentário