Pesquisar este blog

segunda-feira, 19 de maio de 2025

O prawdziwej Polsce: monarchistyczna nadzieja i gorzkie doświadczenie republiki brazylijskiej

Jest prawda, która narzuca się oczom tych, którzy odmawiają przyjęcia upadku jako naturalnego stanu rzeczy: republika jako system polityczny narodziła się z pierwotnego grzechu przeciw porządkowi ustanowionemu przez Boga. Gdy ludzie decydują się obalić trony, które nadal podtrzymują ołtarz, nie tylko odmawiają władzy króla, ale buntują się przeciw samemu Królowi królów. To stwierdzenie nie jest jedynie tezą filozoficzną czy romantycznym wspomnieniem dawnych czasów, ale żywą prawdą — szczególnie dla tych, którzy dorastali w ruinach republiki brazylijskiej.

Brazylia jest, w pełnym tego słowa znaczeniu, żywym dowodem na to, że republika nie zbawia — tylko korumpuje, dzieli i niszczy. Od wojskowego zamachu stanu, który ustanowił republikę w 1889 roku, kraj doświadczał nieprzerwanej serii niestabilności, autorytaryzmu sądowego, lekceważenia własności, manipulacji masami i przede wszystkim anihilacji kultury chrześcijańskiej jako fundamentu życia publicznego. Tak zwana „Federacyjna Republika Brazylii” stała się w praktyce imperium instytucjonalnego chaosu, gdzie lud jest jedynie widownią wojny między frakcjami udającymi partie.

To z tego kontekstu patrzę z nadzieją na naród polski — lud, który wiele wycierpiał, ale który w swojej zbiorowej duszy zachowuje pamięć o królewskiej władzy jako więzi jedności i narodowej świętości. Polska, której historia została ukształtowana pod koroną królów świadomych, że są sługami Boga, nigdy nie powinna była zrezygnować ze swojej monarchii. A gdy słyszę, że nazwiska takie jak Grzegorz Braun — poseł Konfederacji Wolność i Niepodległość — opowiadają się za przywróceniem monarchii, widzę w tym nie lekkomyślny sentymentalizm, lecz przebłysk zdrowego rozsądku pośród politycznej ciemności współczesnej Europy.

Braun, zagorzały katolik, filmowiec i człowiek walki kulturowej, jest wyjątkową postacią na polskiej scenie politycznej. Rozumie, jak nieliczni, że prawdziwa suwerenność narodu nie tkwi w urnach wyborczych czy parlamentach, ale w wierności wyższemu porządkowi — porządkowi chrześcijańskiemu. Jego sympatia do monarchii nie jest ideologicznym kaprysem, lecz odzwierciedleniem przekonania, że tylko władza ukierunkowana na dobro wspólne i legitymizowana przez Boga może przywrócić jedność Polaków.

W jego własnych słowach:

„Alternatywa może być podwójna: albo świecki i kolektywistyczny autorytaryzm, czyli czysta tyrania — po prostu rządy jakiejś junty — albo władza uświęcona, czyli właśnie monarchia katolicka.”

„Monarchia jest zatem wyborem nie tylko politycznym — ale także etycznym i estetycznym.”

„Jestem monarchistą, modlę się o powrót króla.”

Jeśli Bóg da mi polską żonę, wierzę, że ten związek będzie czymś więcej niż osobistym: będzie polityczny i duchowy. Zabiorę ze sobą gorzką pamięć o republice brazylijskiej — tej fabryce nędzy moralnej i materialnej — aby wraz z narodem polskim pomagać w odbudowie prawdziwej Polski, prawdziwej w najszerszym znaczeniu: prawdziwej, bo chrześcijańskiej, prawdziwej, bo monarchicznej, prawdziwej, bo wiernej swojemu historycznemu powołaniu.

Nie mówię tu o wskrzeszeniu dynastii z powodu arystokratycznej nostalgii, ale o przywróceniu tronu jako widzialnego symbolu królewskiej władzy Chrystusa nad narodami. Katolicka monarchia na polskiej ziemi nie jest powrotem do przeszłości, lecz krokiem naprzód — postępem ku przyszłości uporządkowanej przez sprawiedliwość, prawdę i miłość do Boga.

Tak jak Francja miała swoich kontrrewolucjonistów, a Brazylia miała Dom Sebastiana z Monte Carmelo w swojej mistyce narodowej, być może nadszedł czas, by Polska powołała swoich restauratorów — nie uzbrojonych w nowoczesne ideologie, ale w żywą wiarę, pamięć historyczną i prorocką odwagę.

I jeśli Bóg pozwoli, będę wśród nich.

Bo tak też wypełniam cel ourikejski, którym jest służba Chrystusowi na obcych ziemiach.

Nie z próżności, lecz z powołania; nie z nostalgii, lecz z wierności. Bo ten, kto służy Chrystusowi jako Królowi, gdziekolwiek na ziemi, jest zawsze w swojej prawdziwej Ojczyźnie — tej, która nie ma końca.

Nenhum comentário:

Postar um comentário