Pesquisar este blog

segunda-feira, 19 de maio de 2025

Gołąb w todze i Ochrzczona Republika (w brazylijskim znaczeniu tego słowa)

Luiz Roberto Barroso to nie tylko sędzia. To żywy obraz, wyraźne odbicie tego, czym brazylijska republika zawsze była: reżimem ochrzczonym nie czystą wodą, lecz mętną substancją – jak sfałszowana benzyna albo bimber zmieszany z formaliną na nielegalnych targowiskach.

W Brazylii „chrzest” to eufemizm oznaczający oszustwo. A republika, od samego początku w 1889 roku, była oszustwem wobec historii. Jej chrzest nie wypłynął z woli ludu, nie zrodził się z ulicznego wołania ani nie narodził się z prawowitych wnętrzności dojrzewającego narodu. To był zamach wojskowy przeciwko naszym ojcom założycielom – monarchom z brazylijskiej rodziny cesarskiej – ludziom, którzy mimo swoich ograniczeń szanowali jeszcze zasadę autorytetu, naturalny porządek rzeczy i organiczny czas historii.

Powiedzieć, że Barroso to „gołąb w todze”, to nie tylko obraz – to diagnoza. Krąży nad ruinami naszej chrześcijańskiej monarchii, ląduje z arogancją na pustych kolumnach Republiki i swoimi błotnistymi decyzjami znacząc teren jak ktoś, kto załatwia potrzeby – a nie sprawiedliwość. Nie dąży do oczyszczenia instytucji – on potwierdza skłonność tego reżimu do inscenizacji, prawniczej charakteryzacji, pustych póz przed kamerami i brudu za kulisami.

Gdy Barroso mówi, że Sąd Najwyższy to „ostateczny redaktor demokracji”, w dobrym portugalskim znaczy to tyle, że lud może i pisze swoją historię – ale to on, z glinianym piórem, wykreśli zdania, które nie podobają się oświeconej elicie uważającej się za właścicieli Brazylii. On nie interpretuje konstytucji – on przepisuje scenariusz, ochrzczony na nowo, z fałszywą treścią.

Ta republika – zrodzona bez ludu, bez plebiscytu i bez modlitwy – zawsze potrzebowała takich gołębi. Nie orłów, nie lwów, nie aniołów. Ale ptaków placowych, dziobiących wśród resztek władzy i oswajających nas z obecnością brudu. Barroso nie zdradza republiki – on jest jej najwierniejszym wyrazem. Jeśli została ochrzczona brudnym olejem, on jest tym, co zostało na dnie butelki.

A my, naród brazylijski, nadal pchamy ten wóz z zatartym silnikiem, mając nadzieję, że kiedyś zapali. Ale dopóki będziemy uważać za normalny ten bękarci chrzest z 1889 roku – dopóki będziemy akceptować jako prawowitych kapłanów gliny – nie ruszymy się z miejsca.

Przywrócenie naszej politycznej przytomności wymaga przede wszystkim odwagi, by uznać: zostaliśmy oszukani. Republika została ochrzczona tak, jak chrzci się benzynę: by dało się na niej więcej przejechać w krótkim czasie, nawet jeśli po drodze zniszczy silnik. A Barroso – ze swoją pozą i retoryką – jest tylko dyżurnym pracownikiem stacji.

O Pombo de Toga e A República Batizada (no sentido brasileiro do termo)

Luiz Roberto Barroso é mais que um magistrado. É o retrato vivo, o espelho nítido, daquilo que a república brasileira sempre foi: um regime batizado não com águas puras, mas com substâncias turvas, como se faz com gasolina adulterada ou cachaça misturada com formol nas feiras clandestinas.

No Brasil, “batismo” é eufemismo de fraude. E a república foi, desde sua origem em 1889, uma fraude contra a história. Seu batismo não veio da vontade popular, não brotou de um clamor das ruas, nem foi parido pelas entranhas legítimas de uma nação em maturação. Foi um golpe militar contra os nossos pais fundadores — os monarcas da Família Imperial Brasileira — homens que, com todos os seus limites, ainda respeitavam o princípio de autoridade, a ordem natural das coisas e o tempo orgânico da história.

Dizer que Barroso é um pombo de toga é mais do que uma imagem: é um diagnóstico. Ele sobrevoa os escombros daquilo que foi nossa monarquia cristã, pousa com arrogância nas colunas ocas da República e, com suas decisões barroentas, marca território como quem faz necessidade — não justiça. Não busca purificar as instituições, mas antes, confirma a vocação deste regime para a encenação, para a maquiagem jurídica, para a pose vazia diante das câmeras e a sujeira atrás dos bastidores.

Quando Barroso afirma que o STF é o “editor final da democracia”, o que está dizendo, em bom português, é que o povo pode até escrever sua história — mas será ele, com sua pena de barro, quem riscará as frases que não agradam à elite ilustrada que se crê dona do Brasil. Ele não interpreta a Constituição: ele reescreve o enredo, rebatiza os termos, adultera o conteúdo.

Essa república — parida sem povo, sem plebiscito e sem oração — sempre precisou de pombos assim. Não águias, não leões, não anjos. Mas aves de praça, aves que ciscam entre os restos do poder e tornam habitual a presença da sujeira. Barroso não trai a república: ele é sua expressão mais coerente. Se ela foi batizada com óleo sujo, ele é o que sobrou na garrafa.

E nós, povo brasileiro, seguimos empurrando esse carro com motor fundido, esperando que um dia pegue no tranco. Mas enquanto aceitarmos como normal esse batismo bastardo de 1889 — enquanto aceitarmos como legítimos os sacerdotes do barro — não sairemos do lugar.

A restauração de nossa sanidade política exige antes de tudo a coragem de reconhecer: fomos enganados. A república foi batizada como se batiza gasolina: para render mais no curto prazo, mesmo que destrua o motor no caminho. E Barroso — com toda sua pose e retórica — é apenas o frentista de plantão.

Katolicka misja na ziemiach polskich: notatki o sytuacji brazylijskiego pisarza, który porusza się między Krakowem a Warszawą, poruszony Cudem z Ourique

Przez długi czas żyłem otoczony przez coraz bardziej zdechrystianizowaną Brazylię, gdzie mówienie o Chrystusie jest często jak głoszenie kazania kamieniom. Jednak w miarę jak pogłębiam moją relację z Polakami — szczególnie z mieszkańcami Krakowa i Warszawy — dostrzegam, że są miejsca, gdzie gleba jest wciąż żyzna, gdzie słowo spotyka się z przyjęciem, refleksją i odpowiedzią.

W moich ostatnich wpisach w języku polskim otrzymuję niezwykłe reakcje. To słowa wsparcia, inteligentne pytania i współpraca, które wzbogacają moją pracę i moją wizję świata. Co więcej, są to znaki, że misja kulturalna i duchowa katolickiego pisarza nie może ograniczać się do granic jego ojczyzny.

Wpływ zakorzeniony w katolicyzmie

Choć nie mam prawa głosu w Polsce, moja rola nie jest polityczna, lecz kulturalna i duchowa. Dzięki mediom społecznościowym działam jako autentyczny cyfrowy influencer — nie w banalnym znaczeniu tego słowa, lecz jako ktoś, kto dzieli się ideami, wartościami i doświadczeniami, które kształtują sumienia. Brazylijskie doświadczenie służy mi jako świadectwo: pokazuję, szczerze, że nasza republikańska porażka nie była tylko błędem systemu, ale przede wszystkim odejściem od Chrystusa.

Polacy, z duszą wciąż głęboko katolicką, są bardziej otwarci na to spojrzenie. W przeciwieństwie do wielu Brazylijczyków, którzy odrzucają wszelki apel do chrześcijańskiej tradycji jako ciężar kolonialny lub archaiczny zabobon, Polacy wiedzą — przez własne historyczne doświadczenia i cierpienie — że to właśnie wiara podtrzymuje naród, gdy wszystko inne się wali. I może dlatego słuchają mnie z takim szacunkiem.

Przeciw grzechowi stagnacji kulturowej

Mówić tylko do swoich rodaków, zamykać się w ideologicznych i kulturowych bańkach, to pokusa nieustanna — zwłaszcza dla tych, którzy utożsamiają się z tzw. brazylijską „prawicą”. Ale muszę to powiedzieć jasno: to grzech przeciwko misji katolickiej. Wiara nie jest lokalistyczna. Nie jest plemienna. Jest z definicji katolicka — to znaczy powszechna.

Zamknięcie się brazylijskiej prawicy w swoim „świecie” jest karykaturą tego, czym powinna być prawdziwa opozycja kulturowa. Wielu zadowala się powtarzaniem własnych narracji do tych, którzy już się zgadzają, bez odwagi, by dialogować z innym, z cudzoziemcem, z odległym. Ale duch Ourique — ten, który nakazał zanieść Chrystusa na inne ziemie — wymaga więcej. Wymaga ofiary, oderwania się od siebie i gotowości do służenia prawdzie tam, gdzie można ją jeszcze usłyszeć.

Pisarz jako misjonarz

To w tym duchu piszę do Polaków. Nie po to, by się przypodobać ani by uchodzić za erudytę w obcym języku, ale by z pokorą dać mój wkład. Gdy jestem przez nich czytany i otrzymuję ich odpowiedzi, widzę, że dzieje się coś większego. Słowo, gdy jest szczere i oświecone wiarą, znajduje drogi, które nie zależą od paszportu ani od granic narodowych.

Na tym polega piękno chrześcijańskiej misji: ona nie kończy się tam, gdzie kończy się nasza narodowość. Wręcz przeciwnie — to właśnie na ziemiach odległych, na „egzystencjalnych peryferiach”, jak powiedziałby papież Franciszek, najbardziej ukazuje się jej prawdziwość.

Zakończenie: między Krakowem a Warszawą, poruszony cudem z Ourique

Nie jestem Polakiem, ale czuję się jak w domu, gdy rozmawiam z Polakami. Bo tam, gdzie jest żywa wiara katolicka, tam jest dom w Chrystusie. Kraków i Warszawa nie są tylko wielkimi miastami Europy Środkowej: są dziś dla mnie znakami, że misja trwa, że słowo wciąż ma moc, i że pisarz, wierny swojemu powołaniu, może — nawet z daleka — uczestniczyć w budowaniu cywilizacji zakorzenionej w Chrystusie.

I niech ta misja, inspirowana duchem Ourique, nadal toruje nowe ścieżki. Bo nie ma prawdziwego patriotyzmu bez katolicyzmu i nie ma autentycznego katolicyzmu, który nie wychodzi poza samego siebie.

A missão católica nas terras da Polônia: notas sobre a situação do escritor brasileiro que transita entre Cracóvia e Varsóvia, movido pelo Milgagre de Ourique

A missão católica nas terras da Polônia: notas sobre a situação do escritor brasileiro que transita entre Cracóvia e Varsóvia, movido pelo Milgagre de Ourique

Por muito tempo, vi-me cercado por um Brasil cada vez mais descristianizado, onde falar de Cristo é, muitas vezes, como pregar para pedras. No entanto, à medida que aprofundo minha relação com os poloneses — especialmente com aqueles de Cracóvia e Varsóvia — percebo que há lugares onde o terreno ainda é fértil, onde a palavra ainda encontra acolhida, reflexão e resposta.

Nas minhas recentes postagens em língua polonesa, tenho recebido retornos extraordinários. São mensagens de incentivo, perguntas inteligentes e colaborações que enriquecem meu trabalho e minha visão de mundo. Mais do que isso, são sinais de que a missão cultural e espiritual de um escritor católico não pode se limitar às fronteiras do seu país de origem.

A influência que se planta com raízes católicas

Ainda que eu não tenha direito a voto na Polônia, meu papel ali não é político, mas cultural e espiritual. Através das redes, atuo como um autêntico influenciador digital — não à maneira banal que o termo costuma carregar, mas como alguém que compartilha ideias, valores e experiências que moldam consciências. A experiência brasileira me serve de testemunho: mostro, com honestidade, como o nosso fracasso republicano não foi apenas um erro de sistema, mas, sobretudo, um afastamento de Cristo.

Os poloneses, com sua alma ainda profundamente católica, estão mais abertos a compreender essa perspectiva. Diferente de muitos brasileiros, que rejeitam qualquer apelo à tradição cristã como se fosse um fardo colonial ou uma superstição arcaica, os poloneses sabem, por experiência histórica e sofrimento próprio, que a fé é aquilo que sustenta uma nação quando tudo parece ruir. E talvez por isso me escutem com tanto respeito.

Contra o pecado da estagnação cultural

Falar apenas para os nossos conterrâneos, fechando-se em bolhas ideológicas e culturais, é uma tentação constante — especialmente para os que se identificam com a chamada "direita" brasileira. Mas isso, devo afirmar com clareza, é um pecado contra a missão católica. A fé não é localista. Não é tribal. Ela é, por definição, católica — isto é, universal.

O fechamento da direita brasileira no seu próprio “mundinho” é uma caricatura do que deveria ser uma verdadeira resistência cultural. Muitos se contentam em reforçar seus próprios discursos para os já convencidos, sem a coragem de dialogar com o outro, com o estrangeiro, com o distante. Mas o espírito de Ourique — aquele que mandou levar Cristo a outras terras — exige mais. Exige sacrifício, desapego e disposição para servir a verdade onde quer que ela ainda possa ser ouvida.

O escritor como missionário

É com esse espírito que escrevo para os poloneses. Não para agradar ou para parecer erudito em outro idioma, mas para oferecer, com humildade, a minha contribuição. Ao ser lido por eles, ao receber suas respostas, percebo que algo maior está em curso. A palavra, quando sincera e iluminada pela fé, encontra caminhos que não dependem de passaporte nem de fronteiras nacionais.

Essa é a beleza da missão cristã: ela não termina onde termina a nossa nacionalidade. Ao contrário, é nas terras distantes — nas “periferias existenciais”, como diria o Papa Francisco — que ela mais se prova verdadeira.

Conclusão: entre Cracóvia e Varsóvia, movido pelo milagre de Ourique

Não sou polonês, mas me sinto em casa ao falar com os poloneses. Porque onde há fé católica viva, há um lar em Cristo. Cracóvia e Varsóvia não são apenas grandes cidades da Europa Central: são hoje, para mim, sinais de que a missão continua, que a palavra ainda tem poder e que o escritor, quando fiel ao seu chamado, pode — mesmo à distância — participar da construção de uma civilização enraizada em Cristo.

E que essa missão, inspirada no espírito de Ourique, siga abrindo caminhos. Porque não há verdadeiro patriotismo sem catolicismo, e não há catolicismo autêntico que não se expanda para além de si mesmo.

Znaczenie zgodnych przyjaźni dla budowania bogatego dialogu historycznego i kulturowego

We współczesnym, zglobalizowanym świecie doświadczenia i wizje każdego kraju i kultury mogą się wzbogacać, gdy są dzielone z przyjaciółmi i rozmówcami, którzy rozumieją i cenią te szczególne cechy. Dla osób posiadających głęboką wiedzę na temat historii Brazylii i podzielających mocne przekonania, takie jak poparcie dla monarchii, wiary katolickiej oraz restauracji dawnego Królestwa Portugalii, Brazylii i Algarwów, poszukiwanie odpowiednich przyjaźni staje się kluczowe.

Brazylia: wyjątkowe i zdecydowane doświadczenie

Historia Brazylii, szczególnie jeśli chodzi o jej doświadczenie republikańskie, jest naznaczona wyzwaniami, które często kwestionują stabilność polityczną, społeczną i kulturową kraju. Dla zwolenników modelu monarchicznego, opartego na wartościach tradycyjnych oraz wierze kierującej moralnością i etyką, republika brazylijska często oznacza odejście od tych korzeni, które podtrzymywały kraj przez wieki.

Krytyka republiki nie wynika jedynie z nostalgicznej tęsknoty, lecz z głębokiej analizy politycznych, społecznych i duchowych konsekwencji, jakie ten model przyniósł Brazylii. Wiedza historyczna nie jest więc tylko akademicka, ale stanowi żywą i aktywną przekonanie, które stara się wpływać na teraźniejszość, czerpiąc z nauk płynących z przeszłości.

Polska i przyjaźń jako pomost kulturowy

Rozważając Polskę jako miejsce do pielęgnowania przyjaźni, wybór ten nie jest przypadkowy. Polska, ze swoją historią oporu, głęboko zakorzenioną wiarą katolicką i monarchią, która zaznaczyła jej dzieje, oferuje żyzny grunt do dialogu z kimś, kto podziela podobną wizję dotyczącą Brazylii.

Polskie przyjaźnie, które rozumieją i cenią brazylijskie doświadczenie, stają się prawdziwymi mostami kulturowymi. Poszerzają zrozumienie nie tylko Brazylii, ale również historyczno-politycznego kontekstu Polski, umożliwiając wymianę myśli, która wzmacnia przekonania obu stron.

Budowanie wartości historycznej i kulturowej

Te więzi nie tylko wzmacniają poczucie przynależności i tożsamości, ale także pomagają budować dyskurs kwestionujący modele polityczne, takie jak republika, przedstawiając monarchię i wiarę katolicką jako solidne fundamenty organizacji społecznej i duchowej.

Ponadto te przyjaźnie stają się kanałami dyfuzji tych idei, które mogą wpływać i wzbogacać debatę publiczną, prowadząc do głębszego zrozumienia wyzwań, przed którymi stoją społeczeństwa doświadczające podobnych politycznych i kulturowych zrywów.

Podsumowanie

Posiadanie przyjaciół podzielających wartości i historyczne przekonania jest niezbędne do przekształcenia osobistych doświadczeń w wzbogacające dialogi. W przypadku Brazylii i Polski, ta więź jest jeszcze cenniejsza, ponieważ pozwala, aby doświadczenie i wiedza jednego kraju inspirowały i przyczyniały się do zrozumienia drugiego.

Dzięki tym przyjaźniom brazylijskie doświadczenie nie jest tylko dzielone, ale wyniesione na poziom, na którym może służyć jako ostrzeżenie, inspiracja i podstawa do budowy przyszłości bardziej spójnej z historycznymi i duchowymi korzeniami, które wielu pragnie zachować.

A importância das amizades alinhadas para a construção de um diálogo histórico e cultural rico

No atual mundo globalizado, as experiências e visões de cada país e cultura podem se enriquecer quando compartilhadas com amigos e interlocutores que compreendem e valorizam essas particularidades. Para quem carrega um profundo conhecimento da História do Brasil e mantém convicções firmes como o apoio à monarquia, à fé católica e à restauração do antigo Reino Unido de Portugal, Brasil e Algarves, essa busca por amizades adequadas torna-se fundamental.

O Brasil: uma experiência singular e contundente

A história do Brasil, especialmente no que diz respeito à sua experiência republicana, é marcada por desafios que frequentemente colocam em xeque a estabilidade política, social e cultural do país. Para quem defende um modelo monárquico, baseado em valores tradicionais e em uma fé que orienta a moral e a ética, a república brasileira representa, muitas vezes, um afastamento dessas raízes que sustentaram o país por séculos.

Essa crítica à república não nasce apenas do desejo por um retorno nostálgico, mas de uma análise profunda das consequências políticas, sociais e espirituais que esse modelo trouxe ao Brasil. Assim, o conhecimento histórico não é apenas acadêmico, mas parte de uma convicção viva e atuante que busca influenciar o presente a partir dos ensinamentos do passado.

A Polônia e a amizade como ponte cultural

Ao considerar a Polônia como uma terra onde se busca cultivar amizades, a escolha não é casual. A Polônia, com sua história de resistência, fé católica profundamente enraizada e monarquias que marcaram sua trajetória, oferece um terreno fértil para o diálogo com alguém que carrega uma visão semelhante sobre o Brasil.

Amizades polonesas que entendem e valorizam essa experiência brasileira tornam-se verdadeiras pontes culturais. Elas ampliam o entendimento não só do Brasil, mas também do contexto histórico-político da Polônia, permitindo um intercâmbio de ideias que fortalece as convicções de ambos os lados.

A construção do valor histórico e cultural

Esses laços não apenas reforçam o pertencimento e a identidade, mas ajudam a construir um discurso que questiona modelos políticos como a república, apresentando a monarquia e a fé católica como fundamentos sólidos para a organização social e espiritual.

Além disso, essas amizades se tornam canais para a difusão dessas ideias, que podem influenciar e enriquecer o debate público, levando a um entendimento mais profundo dos desafios enfrentados por sociedades que experimentaram rupturas políticas e culturais semelhantes.

Conclusão

Ter amigos alinhados aos valores e convicções históricas que cada um carrega é essencial para transformar experiências pessoais em diálogos enriquecedores. No caso do Brasil e da Polônia, essa conexão é ainda mais valiosa, pois permite que a vivência e o conhecimento de um país inspirem e contribuam para a compreensão do outro.

Por meio dessas amizades, a experiência brasileira não é apenas partilhada, mas elevada a um patamar onde pode servir de alerta, inspiração e base para construir um futuro mais coerente com as raízes históricas e espirituais que muitos desejam preservar.

O prawdziwej Polsce: monarchistyczna nadzieja i gorzkie doświadczenie republiki brazylijskiej

Jest prawda, która narzuca się oczom tych, którzy odmawiają przyjęcia upadku jako naturalnego stanu rzeczy: republika jako system polityczny narodziła się z pierwotnego grzechu przeciw porządkowi ustanowionemu przez Boga. Gdy ludzie decydują się obalić trony, które nadal podtrzymują ołtarz, nie tylko odmawiają władzy króla, ale buntują się przeciw samemu Królowi królów. To stwierdzenie nie jest jedynie tezą filozoficzną czy romantycznym wspomnieniem dawnych czasów, ale żywą prawdą — szczególnie dla tych, którzy dorastali w ruinach republiki brazylijskiej.

Brazylia jest, w pełnym tego słowa znaczeniu, żywym dowodem na to, że republika nie zbawia — tylko korumpuje, dzieli i niszczy. Od wojskowego zamachu stanu, który ustanowił republikę w 1889 roku, kraj doświadczał nieprzerwanej serii niestabilności, autorytaryzmu sądowego, lekceważenia własności, manipulacji masami i przede wszystkim anihilacji kultury chrześcijańskiej jako fundamentu życia publicznego. Tak zwana „Federacyjna Republika Brazylii” stała się w praktyce imperium instytucjonalnego chaosu, gdzie lud jest jedynie widownią wojny między frakcjami udającymi partie.

To z tego kontekstu patrzę z nadzieją na naród polski — lud, który wiele wycierpiał, ale który w swojej zbiorowej duszy zachowuje pamięć o królewskiej władzy jako więzi jedności i narodowej świętości. Polska, której historia została ukształtowana pod koroną królów świadomych, że są sługami Boga, nigdy nie powinna była zrezygnować ze swojej monarchii. A gdy słyszę, że nazwiska takie jak Grzegorz Braun — poseł Konfederacji Wolność i Niepodległość — opowiadają się za przywróceniem monarchii, widzę w tym nie lekkomyślny sentymentalizm, lecz przebłysk zdrowego rozsądku pośród politycznej ciemności współczesnej Europy.

Braun, zagorzały katolik, filmowiec i człowiek walki kulturowej, jest wyjątkową postacią na polskiej scenie politycznej. Rozumie, jak nieliczni, że prawdziwa suwerenność narodu nie tkwi w urnach wyborczych czy parlamentach, ale w wierności wyższemu porządkowi — porządkowi chrześcijańskiemu. Jego sympatia do monarchii nie jest ideologicznym kaprysem, lecz odzwierciedleniem przekonania, że tylko władza ukierunkowana na dobro wspólne i legitymizowana przez Boga może przywrócić jedność Polaków.

W jego własnych słowach:

„Alternatywa może być podwójna: albo świecki i kolektywistyczny autorytaryzm, czyli czysta tyrania — po prostu rządy jakiejś junty — albo władza uświęcona, czyli właśnie monarchia katolicka.”

„Monarchia jest zatem wyborem nie tylko politycznym — ale także etycznym i estetycznym.”

„Jestem monarchistą, modlę się o powrót króla.”

Jeśli Bóg da mi polską żonę, wierzę, że ten związek będzie czymś więcej niż osobistym: będzie polityczny i duchowy. Zabiorę ze sobą gorzką pamięć o republice brazylijskiej — tej fabryce nędzy moralnej i materialnej — aby wraz z narodem polskim pomagać w odbudowie prawdziwej Polski, prawdziwej w najszerszym znaczeniu: prawdziwej, bo chrześcijańskiej, prawdziwej, bo monarchicznej, prawdziwej, bo wiernej swojemu historycznemu powołaniu.

Nie mówię tu o wskrzeszeniu dynastii z powodu arystokratycznej nostalgii, ale o przywróceniu tronu jako widzialnego symbolu królewskiej władzy Chrystusa nad narodami. Katolicka monarchia na polskiej ziemi nie jest powrotem do przeszłości, lecz krokiem naprzód — postępem ku przyszłości uporządkowanej przez sprawiedliwość, prawdę i miłość do Boga.

Tak jak Francja miała swoich kontrrewolucjonistów, a Brazylia miała Dom Sebastiana z Monte Carmelo w swojej mistyce narodowej, być może nadszedł czas, by Polska powołała swoich restauratorów — nie uzbrojonych w nowoczesne ideologie, ale w żywą wiarę, pamięć historyczną i prorocką odwagę.

I jeśli Bóg pozwoli, będę wśród nich.

Bo tak też wypełniam cel ourikejski, którym jest służba Chrystusowi na obcych ziemiach.

Nie z próżności, lecz z powołania; nie z nostalgii, lecz z wierności. Bo ten, kto służy Chrystusowi jako Królowi, gdziekolwiek na ziemi, jest zawsze w swojej prawdziwej Ojczyźnie — tej, która nie ma końca.