Pesquisar este blog

quinta-feira, 1 de maio de 2025

Ptaxman vs Ptakman: uma alegoria fiscal sobre liberdade e santificação através do trabalho

No teatro tragicômico da burocracia brasileira, surgem duas figuras alegóricas que representam forças opostas: o Ptaxman, herói sem nenhum caráter que cobra impostos até do ar que se respira, e o Ptakman, o homem-pássaro empreendedor, que, ao trabalhar com elisão fiscal lícita e servir a Cristo em terras distantes, torna-se soldado-cidadão do Bem Comum.

Essa é a fábula do Brasil moderno, contada com humor, crítica e — por que não? — esperança.

Ptaxman: o Fiscal Alado da Tributação Global

O Ptaxman é a encarnação burocrática da PTAX — a média diária de cotações do dólar usada como referência para contratos futuros e instrumentos financeiros no Brasil. Mas ele é muito mais que um número técnico: é um símbolo do Estado predador, que persegue o contribuinte onde quer que ele esteja.

Se o Paraguai tributa apenas a renda gerada dentro de seu território, o Brasil adota o critério da residência fiscal, permitindo que o Ptaxman voe com suas asas de papel timbrado atrás do cidadão mundo afora. A fronteira para ele é apenas uma linha pontilhada no Google Maps.

Por isso ele tem asas: não são metáforas de liberdade, mas de vigilância. Ele cruza oceanos para aplicar autuações, entregar notificações e fiscalizar nômades fiscais como quem caça aves migratórias com rede de blockchain e algoritmos da Receita Federal.

O Ptaxman é macunaímico: opera sem princípio claro, sem ética determinada. Um dia defensor da responsabilidade fiscal, no outro entusiasta de incentivos cruzados. Seu patriotismo é pós-moderno, sua linguagem é cifrada, seu olhar é de águia — mas sempre mirando o bolso alheio.

Ptakman: o empreendedor que voa com a Graça

Em oposição ao Ptaxman, ergue-se o Ptakman — palavra que brinca com ptak (pássaro em polonês) e "man", como em super-herói. Ele é o homem-bípede implume da definição de Platão, mas com algo a mais: é um homem que se santifica através do trabalho.

Ele não foge da lei — ele, na verdade, a compreende. Ele estuda os tratados de bitributação, domina a legislação internacional e busca as brechas não para fraudar, mas para servir melhor. A elisão fiscal, para ele, é um dever de inteligência, não um desvio ético. Ele é o homem que, ao multiplicar talentos, devolve a Deus aquilo que recebeu.

Vive em dois tempos:

  • No tempo cronológico, trabalha, estuda, inova, cruza fronteiras físicas e jurídicas.

  • No tempo kairológico, está sempre disponível para Deus (dostępny, como se diz em polonês). Sabe que o momento da Graça não avisa, e por isso sua vida é um altar em movimento.

Ele é o soldado-cidadão, aquele que luta com o que tem: inteligência, laptop e vocação. Ele alarga as fronteiras do saber e da fé, não para enriquecer egoisticamente, mas para unir terras distantes sob a bandeira da Verdade.

Como bem dizia Leão XIII: “O verdadeiro capital é o trabalho acumulado ao longo do tempo.” Não há capital sem santificação no tempo. O Ptakman é, por excelência, o acumulador de virtudes: prudência, justiça, fortaleza e temperança, que lhe dão acesso ao capital legítimo e aos talentos espirituais.

A Batalha de Superioridade Aérea pela Alma da Terra da Santa Cruz

Neste ponto, compreendemos que a luta entre o Ptaxman e o Ptakman é uma batalha de superioridade aérea. Não no sentido bélico moderno, mas na disputa pela altura moral, espiritual e estratégica — que é, no fim, a que decide a sorte da Terra da Santa Cruz.

Enquanto o Ptaxman voa armado de algoritmos e autuações, como um anjo caído da burocracia, o Ptakman voa com as asas do entendimento e da disponibilidade a Deus, como um mensageiro livre da Graça.

Essa batalha se dá nos ares, mas repercute na terra:

  • Nas decisões que os cidadãos tomam ao emigrar ou permanecer;

  • Nos sistemas de governo que escolhem premiar a liberdade ou sufocá-la;

  • No tipo de pátria que será edificada — uma prisão fiscal ou um lar de justiça e serviço.

A Terra da Santa Cruz, chamada assim não por acaso, não pode ser governada por coletores de almas que operam como predadores globais, mas por homens que saibam servir à Cruz com inteligência, humildade e coragem.

Pois “onde está o Espírito do Senhor, aí há liberdade” (2 Cor 3,17).

Conclusão: Que Voem os Homens Livres

A luta entre o Ptaxman e o Ptakman não é só jurídica ou econômica — é espiritual. Trata-se de escolher entre dois modos de vida: um baseado na captura, outro na criação; um voltado à vigilância punitiva, outro à liberdade servidora.

Em tempos de globalização e tecnocracia, o riso diante do Ptaxman é necessário — mas a esperança no Ptakman é vital.

Que voem os homens que se santificam pelo estudo, que elidem com inteligência, que constroem com verdade e servem com amor. Pois, ao contrário do Ptaxman, o Ptakman não quer tomar nada de ninguém — só devolver a Deus, com lucro espiritual, os talentos que recebeu.

Ptaxman: bohater bez charakteru w brazylijskiej biurokracji

Ptaxman: bohater bez charakteru brazylijskich władz podatkowych i państwowych

W kraju, gdzie wszystko staje się żartem — nawet ciężar podatkowy — narodziła się postać równie nieprawdopodobna, co realna: Ptaxman, ptak-człowiek ściągający podatki. Jego imię to połączenie słowa ptak (po polsku „ptak”) z budzącym grozę skrótem PTAX — referencyjnym kursem walutowym stosowanym przez Bank Centralny Brazylii. Ale ta latająca postać nie zwiastuje wolności — zwiastuje ściąganie należności.

Więcej niż gra słów — Ptaxman to symbol naszych czasów: bohater w stylu Macunaímy, trickster polityki monetarnej. Pół człowiek, pół ptak, nosi wymięty garnitur, sandały na nogach i pod skrzydłem trzyma teczkę z napisami SELIC, IPCA, Dólar Futuro i PTAX — jego główną bronią. Piórem pawia podpisuje rachunki i ściąga podatki z instytucjonalną przebiegłością.

Czym jest PTAX?

PTAX to średnia kursów dolara ustalana przez Bank Centralny w czterech oknach czasowych każdego dnia. Służy jako punkt odniesienia dla kontraktów terminowych na waluty i instrumenty finansowe. Jednak w wyobraźni społecznej — szczególnie po 2020 roku — stała się symbolem oderwanego od rzeczywistości kursu walutowego, liczby unoszącej się, ale mającej realny wpływ na import, eksport i kieszeń przeciętnego obywatela.

Jeśli spread bankowy jest niewidzialnym potworem systemu finansowego, to Ptaxman jest jego uczłowieczoną karykaturą: eteryczny urzędnik, tak ulotny jak liczby, którymi manipuluje, ale o rzeczywistym wpływie na życie tych, którzy muszą kupić ryż, benzynę lub importowane książki.

Ptaxman i globalne prześladowanie podatników na całym świecie

Podczas gdy kraje takie jak Paragwaj stosują terytorialne podejście do opodatkowania — to znaczy, pobierają podatek tylko od dochodów uzyskanych na terytorium kraju — Ptaxman reprezentuje przeciwieństwo: model fiskalny oparty na rezydencji.

Podąża za podatnikiem, gdziekolwiek by się znajdował. Jest wszechobecny, czujny, nieustępliwy. Dlatego ma skrzydła: nie są symbolem wolności, lecz transnarodowego prześladowania podatkowego. Przekracza granice tak, jak przeskakuje między arkuszami kalkulacyjnymi. Dla Ptaxmana jedyną ojczyzną jest baza danych urzędu skarbowego.

Macunaíma epoki finansowej

Podobnie jak postać stworzona przez Mária de Andrade, Ptaxman to „bohater bez charakteru”. Reprezentuje tragikomiczną stronę naszej technokracji: ludzi, którzy dużo wiedzą, ale niewiele robią — albo, co gorsza, wykorzystują swoją inteligencję, by odbierać wartość społeczeństwu, zamiast ją tworzyć.

To ten urzędnik państwowy, który mówi o „arbitrażu podatkowym”, ale żyje z pensji budżetowej; to influencer liberalny, który nienawidzi podatków, ale nigdy nie odmawia grantów; to przedsiębiorca fintechowy, który prowadzi działalność wyłącznie za publiczne pieniądze.

Macunaímiczny, nie wybiera stron: jednego dnia głosuje za merytokracją, innego za utrzymaniem przywilejów. Jego patriotyzm jest wyceniany w dolarach, a rezydencja podatkowa to abstrakcja dryfująca między Brazylią, Delaware a Warszawą.

Ptaxman i Ptakman: dwa ptaki, dwie etyki

Jeśli istnieje przeciwwaga dla Ptaxmana, to być może jest nią Ptakman — ptak-człowiek marzyciel, który pragnie wznieść się ku kulturze, sztuce, wiedzy i wolności. Ptakman to ten, który, ucząc się, że ptak oznacza „ptaka”, łączy to ze światem finansów, by budować mosty porozumienia, a nie je wykorzystywać.

Ptaxman, przeciwnie, tkwi w arkuszach kalkulacyjnych. Jego skrzydła są zapieczętowane pieczęciami fiskalnymi. Nie lata, by poszerzać horyzonty, lecz by nadzorować z góry — jak drapieżnik państwa biurokratycznego. To pokrzywiony anioł Skarbówki, technokrata, który cytuje Foucaulta przy drinku i nalicza odsetki składane z neoliberalnym współczuciem.

Zakończenie

Ptaxman to więcej niż karykatura: to krzywe, ale uśmiechnięte lustro kraju, który zamienił biurokrację w religię, a opodatkowanie w przeznaczenie. W Brazylii, gdzie nadzieja podlega opodatkowaniu, a kreatywność staje się zobowiązaniem podatkowym, Ptaxman króluje — z pawim piórem, krzywym garniturem i teczką pełną skrótów.

Śmiejąc się z niego, śmiejemy się z samych siebie. Ale to także przypomnienie, że wciąż istnieje przestrzeń dla lotu Ptakmana — tego, który poszukuje nie tylko średniego kursu dolara, lecz także sensu istnienia w świecie bardziej sprawiedliwym, pięknym i mniej opodatkowanym.

Ptaxman: o herói sem nenhum caráter da burocracia brasileira

Ptaxman: Herói sem nenhum caráter do fisco e do Estado brasileiro
 

Num país onde tudo vira piada — até mesmo a carga tributária —, nasceu uma figura tão improvável quanto real: Ptaxman, o homem-pássaro cobrador de impostos. Seu nome vem da junção de ptak (palavra polonesa para "pássaro") com a temida sigla PTAX, a taxa de câmbio de referência usada pelo Banco Central do Brasil. Mas essa figura voadora não anuncia liberdade: ele anuncia a cobrança.

Mais que um trocadilho, o Ptaxman é um símbolo do nosso tempo: um herói macunaímico, um trickster da política monetária. Meio homem, meio ave, veste terno amassado, sandálias nos pés e leva sob a asa uma pasta com as siglas SELIC, IPCA, Dólar Futuro e a PTAX — sua principal arma. Com uma pena de pavão, ele autografa boletos e extrai tributos com malícia institucionalizada.

O que é PTAX?

A PTAX é uma média das cotações do dólar apuradas pelo Banco Central em quatro janelas diárias. Serve como referência para contratos futuros de câmbio e instrumentos financeiros. No entanto, no imaginário popular — especialmente após 2020 — ela se tornou o ícone do câmbio fora da realidade, uma cifra flutuante que impacta importações, exportações e o bolso do trabalhador.

Se o spread bancário é o monstro invisível do sistema financeiro, o Ptaxman é sua caricatura humanizada: um servidor flutuante, tão etéreo quanto os números que manipula, mas com impacto real na vida de quem precisa comprar arroz, gasolina ou livros importados.

Ptaxman e a perseguição global ao contribuinte no mundo todo

Enquanto países como o Paraguai adotam uma abordagem territorial na tributação — ou seja, só cobram imposto sobre renda gerada dentro do território nacional —, o Ptaxman representa o oposto: o modelo fiscal de residência.

Ele vai atrás do contribuinte onde quer que ele esteja. É onipresente, vigilante, incansável. Por isso tem asas: não são símbolo de liberdade, mas de perseguição tributária transnacional. Ele cruza fronteiras como quem cruza planilhas. Para o Ptaxman, a única pátria é a base de dados da Receita Federal.

Macunaíma da Era Financeira

Como o personagem de Mário de Andrade, o Ptaxman é um "herói sem nenhum caráter". Ele representa o lado tragicômico da nossa tecnocracia: gente que sabe muito, mas faz pouco — ou pior, aplica sua inteligência para capturar valor do povo em vez de gerar valor para ele.

Ele é aquele funcionário público que fala em "arbitragem fiscal", mas vive do contracheque; é o influenciador liberal que detesta imposto, mas nunca nega uma emenda parlamentar; é o empreendedor de fintech que só empreende com dinheiro público.

Macunaímico, ele não assume lados: um dia vota pela meritocracia, no outro pela manutenção de incentivos. Seu patriotismo é cotado em dólar e seu domicílio fiscal é uma abstração flutuante entre Brasil, Delaware e Varsóvia.

O Ptaxman e o Ptakman: dois pássaros, duas éticas

Se existe um contraponto ao Ptaxman, talvez seja o Ptakman — o homem-pássaro sonhador, aquele que busca alçar voo pela cultura, pela arte, pelo conhecimento e pela liberdade. Ptakman é aquele que, ao aprender que ptak significa "pássaro", relaciona isso ao câmbio para construir pontes de entendimento, não para explorá-las.

O Ptaxman, por outro lado, está preso a planilhas. Suas asas são seladas por selos fiscais. Ele não voa para expandir horizontes, mas para fiscalizar de cima, como uma rapina do Estado burocrático. É o anjo torto da Receita, o tecnocrata que cita Foucault no happy hour e cobra juros compostos com compaixão neoliberal.

Conclusão

O Ptaxman é mais do que uma caricatura: é o espelho risonho e cruel de um país que transformou a burocracia em religião e a tributação em destino. Num Brasil onde a esperança paga imposto e a criatividade vira débito fiscal, o Ptaxman reina — com sua pena de pavão, seu terno torto e sua pasta cheia de siglas.

Rir dele é rir de nós mesmos. Mas também é lembrar que ainda há espaço para o voo do Ptakman — aquele que busca, além da taxa média ponderada do dólar, o sentido da existência em um mundo mais justo, mais belo e menos tributado.

Dolar Ptax i Słowo po Polsku na Ptak: Gdy Kurs Walutowy Dostaje Skrzydeł

W języku polskim słowo oznaczające „ptaka” to ptak. Fonetyczne podobieństwo między ptak a PTAX — referencyjnym kursem dolara w Brazylii — może wydawać się czystym przypadkiem. Jednak symboliczne powiązanie między nimi jest bardziej wymowne, niż się wydaje, zwłaszcza w czasach zmienności kursów walut.

PTAX to kurs wyliczany przez Bank Centralny Brazylii na podstawie notowań dostarczanych przez dealerów (instytucje finansowe upoważnione do handlu walutami), służący jako oficjalna średnia wykorzystywana do rozliczeń kontraktów terminowych i innych instrumentów finansowych. Z kolei ptak, w języku Polaków, oznacza coś bardziej instynktownego i naturalnego: lot, lekkość, nieprzewidywalność ptaków unoszących się na wietrze.

Gdy przyglądamy się wahaniom dolara na brazylijskim rynku, zauważamy, że to powiązanie jest nie tylko językowe — ale również metaforyczne. W dniach rynkowych zawirowań dolar „leci”, napędzany decyzjami politycznymi, danymi gospodarczymi, kryzysami międzynarodowymi lub nawet plotkami. Jak spłoszony ptak, waluta może nagle i niespodziewanie wznieść się w powietrze, pociągając za sobą siłę nabywczą konsumentów, koszty importu i stabilność rezerw walutowych.

Tak jak ptak może zniknąć na horyzoncie w kilka sekund, tak dolar potrafi w mgnieniu oka przełamać techniczne opory, zostawiając rządy, przedsiębiorców i inwestorów w osłupieniu wobec jego wzlotu. Z drugiej strony, gdy wiatr wieje sprzyjająco — dzięki spójnej polityce monetarnej, zaufaniu inwestorów lub nadwyżce handlowej — PTAX może łagodnie szybować, jak ptak, który odnalazł idealny prąd powietrzny.

Poza poetycką analogią, to porównanie zawiera również subtelną krytykę naszego uzależnienia od sił zewnętrznych i nieprzewidywalnych, od których zależy równowaga naszej gospodarki. Gdy dolar leci zbyt wysoko, skutki odczuwamy w inflacji, cenach żywności, paliwa, czy czesnego. Gdy nagle spada, może zagrozić eksporterom. W obu przypadkach jesteśmy mimowolnymi pasażerami tego kursowego lotu.

Dla tych, którzy — jak wielu Brazylijczyków — muszą importować wiedzę, książki lub produkty z zagranicy, jak w przypadku osób uczących się języka i historii Polski, PTAX-ptak staje się nieuniknionym towarzyszem. To on określa cenę wiedzy, koszt kultury, a nawet możliwość utrzymania więzi z innymi krajami i językami.

Dlatego następnym razem, gdy usłyszysz słowo ptak, pamiętaj, że chociaż ptaki latają z instynktu i wolności, dolar lata przez kalkulacje, spekulacje i lęki — ale ostatecznie oba dzielą to samo zmienne, niepewne niebo.

O Dólar Ptax e O Pássaro em Polonês: Quando a Taxa de Câmbio Cria Asas

Na língua polonesa, a palavra para "pássaro" é ptak. A semelhança sonora entre ptak e PTAX — a taxa de câmbio de referência do dólar no Brasil — pode parecer mera coincidência fonética. No entanto, a associação simbólica entre ambas é mais reveladora do que se imagina, especialmente em tempos de volatilidade cambial.

A PTAX é uma taxa calculada pelo Banco Central do Brasil com base nas cotações fornecidas pelos dealers (instituições financeiras autorizadas a operar câmbio), servindo como uma média oficial usada para liquidação de contratos futuros e outros instrumentos financeiros. Já o ptak, no idioma dos poloneses, representa algo mais instintivo e natural: o voo, a leveza, a imprevisibilidade das aves ao sabor dos ventos.

Quando olhamos para a oscilação do dólar no mercado brasileiro, percebemos que essa associação não é apenas linguística — é também metafórica. Em dias de turbulência nos mercados, o dólar “voa”, impulsionado por decisões políticas, dados econômicos, crises internacionais ou até mesmo rumores. Como um pássaro assustado, a moeda pode alçar voo repentino e inesperado, levando consigo o poder de compra dos consumidores, os custos das importações e a estabilidade das reservas cambiais.

Assim como um ptak pode desaparecer no horizonte em segundos, o dólar também pode romper resistências técnicas em tempo recorde, deixando governos, empresários e investidores perplexos diante de sua trajetória ascendente. Por outro lado, quando os ventos sopram favoravelmente — seja por uma política monetária consistente, confiança dos investidores ou superávit comercial —, o PTAX pode planar suavemente, estabilizando-se como uma ave que encontrou corrente de ar ideal.

Além da analogia poética, essa comparação também evoca uma crítica sutil ao modo como dependemos de forças muitas vezes externas e imprevisíveis para manter nossa economia em equilíbrio. Se o dólar voa alto demais, o impacto é sentido na inflação, nos alimentos, nos combustíveis, nas mensalidades escolares. Se cai de repente, pode abalar setores exportadores. Em ambos os casos, somos passageiros involuntários nesse voo cambial.

Para quem, como muitos brasileiros, precisa importar conhecimento, livros ou produtos de outros países — como o caso de quem estuda a língua e a história da Polônia — o PTAX-pássaro é um companheiro inevitável. Ele define o preço do saber, o custo da cultura e até a possibilidade de manter viva uma conexão com outras terras e outras línguas.

Portanto, da próxima vez que ouvir a palavra ptak, lembre-se que, embora os pássaros voem por instinto e liberdade, o dólar voa por cálculos, especulações e medos — mas, no fim, ambos compartilham o mesmo céu volátil da incerteza.

quarta-feira, 30 de abril de 2025

O dużym prawdopodobieństwie wyboru nowego papieża jezuity

Patriarcha Pierbattista Pizzaballa od dawna jest wskazywany jako jeden z głównych papabili. Źródła z Rzymu twierdzą, że to nie są plotki.

Wszyscy chcą rozmawiać z Pizzaballą — zarówno najbardziej radykalni progresiści z regionu Renu i Mozeli, jak i konserwatyści. Progresiści mają jednak pewne trudności, ponieważ Pizzaballa nie jest zwolennikiem niepohamowanego modernizmu.

Przedstawiam tutaj krótką prezentację tego interesującego kardynała.

Patriarcha Jerozolimy, Pizzaballa, ma 63 lata. Jego wiek jest jednym z jego atutów: jest dojrzały, zbliżony do 70 lat — to nie przeszkadza kardynałom stawiać na niego. Zauważmy też, że Jorge Mario Bergoglio oraz najwięksi promotorzy ideologii gender wypowiadają się pozytywnie o Pizzaballi!

Co więc sprawia, że Pizzaballa wyróżnia się w oczach tych, którzy wybierają kardynałów?

Po pierwsze: jest Włochem — a w kręgu Franciszka odczuwa się pewien żal, że ostatni papieże nie byli już tak przewidywalni, związani z kurią rzymską, jak to bywało wcześniej. Wystarczy spojrzeć na przykłady kardynałów O'Malleya i Tagle’a, obaj franciszkanie. Takich jest wielu, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

Patriarcha Jerozolimy jest franciszkaninem. To robi dobre wrażenie na papieżu, który lubi zakonników. Pizzaballa nie jest też tradycjonalistą.

Mimo to przez wiele lat był postrzegany jako faworyt wśród modernistów.
Jego wykształcenie biblijne cieszy się dobrą reputacją — w czasach teologii postmodernistycznej uważane jest za coś bardziej stabilnego, mniej zależnego od efemerycznych trendów filozoficznych.

Ponadto Pizzaballa od wielu lat związany jest z Ziemią Świętą. W 2004 roku został mianowany przez Franciszka łacińskim patriarchą Jerozolimy. Mieszka tam od dekad i jest dobrze znany franciszkanom. Jest po prostu osobą bardzo obecną i aktywną w tym regionie od wielu lat.

Dlaczego te „umiarkowane” cechy są tak ważne?

Wyobraźmy sobie: umiarkowany. Sympatyczny. Włoch. Franciszkanin. Znawca Biblii. Znawca ziemi samego Chrystusa.

Czy papież chce opowiedzieć jakąś historię eklezjalną? Oczywiście, szczególnie w czasach kryzysu. Watykan potrzebuje silnych symboli — ale trwałych. Problemem Franciszka jest jego szczególne przywiązanie do polityki zagranicznej Stolicy Apostolskiej, jak w Damaszku. Pizzaballa mógłby dziś dać Kościołowi wielką szansę: nie tylko jako papież przejściowy, ale jako prawdziwy następca Benedykta XVI.

Co więcej — pokój. Przebywając na misji w Ziemi Świętej, Pizzaballa od dawna jest specjalistą od dialogu międzyreligijnego. To kolejny atut, który zwiększa jego szanse w oczach kardynałów z Azji i Bliskiego Wschodu. Pizzaballa może być idealnym kompromisem między progresistami a konserwatystami — spokojnym wyborem, który nie drażni żadnej ze stron.

I właśnie tacy ludzie zwyciężają dziś.

Ale czy Pizzaballa podejmie istotne kwestie doktrynalne?

Z punktu widzenia papieża to bez znaczenia, bo nie będzie buntownikiem. Będzie miał niewielu krytyków wśród progresistów, ale konserwatyści też nie będą nim zachwyceni. I to właśnie jego siła: Pizzaballa może być papieżem akceptowalnym dla wszystkich, a jednocześnie przekazującym jasne przesłanie teologiczne — nawet jeśli to przesłanie nie jest modernistyczne.

Ponadto Pizzaballa ma bardzo silne powiązania ze środowiskami liberalnymi, zarówno w Izraelu, jak i w Palestynie. To dziś duża przewaga: reprezentuje szeroko rozumianą normalność, bez zbędnych emocjonalnych czy dogmatycznych obciążeń.

Pizzaballa nie chce zmian. Ale nie chce też restauracji.

Uważany jest za człowieka rozsądnego. Nigdy nie był modernistą, ale też nigdy nie walczył bezpośrednio z modernizmem. Pizzaballa to ktoś, kto nie wprowadzi modernizmu, ale nawet jeśli go zaakceptuje — nie będzie to oczywiste. Dla wielu ludzi dziś to lepsza wizja niż rewolucja.

Pizzaballa jest jezuitą tylko w duchu. Ale nie formalnie. A wszyscy wiedzą: jezuici powrócą na tron papieski. Tym bardziej że obok Pizzaballi wymienia się jeszcze dwóch innych kandydatów.

Dlatego dziś zamierzam przedstawić analizę głównych kandydatur konserwatywnych — zanim spotkają się na konklawe, już będą prowadzić dialog z progresistami. Bo dziś to już nie tylko dawny konflikt między Reinhardem Marxem a Jean-Claudem Hollerichem.

Paweł Chmielewski

Żródło:

https://www.facebook.com/pavelchmielewski/posts/pfbid02ML3FGbPyYBAgp5YbEin55z83Fim3oSQU81yhQosC6Pi7hQcS1H7cjRHY8EYujYMZl

Da alta probabilidade de eleição de um novo Papa Jesuíta

O Patriarca Pierbattista Pizzaballa há muito tempo é apontado como um dos principais papáveis. Fontes de Roma dizem que isso não é boato.

Todos querem conversar com Pizzaballa — tanto os progressistas mais radicais da região do Reno e do Mosela quanto os conservadores. Os progressistas, no entanto, têm certa dificuldade, pois Pizzaballa não é adepto do modernismo desenfreado.

Apresento aqui uma breve apresentação desse interessante cardeal.

O Patriarca de Jerusalém, Pizzaballa, tem 63 anos. Sua idade é um de seus pontos fortes: é madura, próxima dos 70 anos - isto não impede que os cardeais apostem nele. Observe também que Jorge Mario Bergoglio e os maiores promotores da ideologia de gênero falam bem de Pizzaballa!

Então, o que faz com que Pizzaballa se destaque aos olhos de quem escolhe os cardeais?

Em primeiro lugar: ele é italiano — e no círculo de Francisco, há certo lamento pelo fato de os últimos papas não serem mais previsíveis, ligados à cúria romana, como se via antes. Basta ver exemplos como os cardeais O'Malley e Tagle, ambos franciscanos. Há muitos assim, especialmente nos Estados Unidos.

O Patriarca de Jerusalém é franciscano. Isso causa boa impressão no Papa, que gosta de religiosos. Pizzaballa também não é tradicionalista.

Ainda assim, por muitos anos foi visto como um candidato favorito entre os modernistas. Sua formação bíblica goza de boa reputação — em tempos de teologia pós-moderna, ela é considerada algo mais estável, menos dependente de tendências filosóficas efêmeras.

Além disso, Pizzaballa está há muitos anos ligado à Terra Santa. Em 2004, foi nomeado por Francisco como Patriarca Latino de Jerusalém. Vive lá há décadas e é bem conhecido pelos franciscanos. Ele simplesmente é uma figura muito presente e ativa naquela região há muitos anos.

Por que esses elementos "moderados" são tão importantes?
 

Vamos imaginar: Moderado. Simpático. Italiano. Franciscano. Grande conhecedor da Biblia. Grande conhecedor da terra do próprio Cristo.

O Papa quer contar uma história eclesial? Claro que sim, especialmente em tempos de crise. O Vaticano precisa de símbolos fortes — mas permanentes. O problema de Francisco é sua afinidade especial com a política externa da Santa Sé, como em Damasco. Pizzaballa poderia hoje oferecer à Igreja uma grande oportunidade: não apenas como um papa transitório, mas como um verdadeiro sucessor de Bento XVI.

Além disso — a paz. Por estar em missão na Terra Santa, Pizzaballa é, há muito tempo, um especialista em diálogo inter-religioso. Esse é mais um ponto forte, poia isto aumenta suas chances junto aos cardeais da Ásia e do Oriente Médio. Pizzaballa pode ser o compromisso ideal entre progressistas e conservadores — uma escolha tranquila que não incomoda nenhum dos lados.

E é exatamente esse tipo de pessoa que vence hoje em dia.

Mas será que Pizzaballa levaria adiante questões doutrinárias cruciais? 

Do ponto de vista do Papa, isso é indiferente, pois ele não será um rebelde. Terá poucos críticos entre os progressistas, mas os conservadores também não ficarão empolgados com ele. E é justamente essa a sua força: Pizzaballa pode ser um papa aceitável para todos, mas que, ao mesmo tempo, transmite uma mensagem teológica clara — mesmo que essa mensagem não seja modernista.

Além disso, Pizzaballa tem conexões muito fortes com os ambientes liberais, tanto em Israel quanto na Palestina. Isso é um grande diferencial hoje em dia: ele representa uma normalidade ampla, sem os fardos emocionais ou dogmáticos desnecessários.

Pizzaballa não quer mudanças. Mas também não quer uma restauração.

Ele e considerado um homem sensato. Nunca foi modernista, mas também nunca combateu diretamente o modernismo. Pizzaballa é alguém que não implantará o modernismo, mas mesmo que o aceite — isso não ficará evidente. Para muitas pessoas hoje, essa é uma visão melhor do que a revolução.

Pizzaballa é jesuíta apenas em espírito. Mas não formalmente. E todos sabem: os jesuítas voltarão ao papado. Ainda mais porque, ao lado de Pizzaballa, são mencionados dois outros candidatos.

Por isso, pretendo apresentar hoje uma análise das principais candidaturas conservadoras — antes que se encontrem no conclave, já estarão dialogando com os progressistas. Porque hoje, este já é mais apenas o velho conflito entre Reinhard Marx e Jean-Claude Hollerich 

Paweł Chmielewski

Fonte: 

https://www.facebook.com/pavelchmielewski/posts/pfbid02ML3FGbPyYBAgp5YbEin55z83Fim3oSQU81yhQosC6Pi7hQcS1H7cjRHY8EYujYMZl